Europosłowie w mediach społecznościowych
Europosłowie w mediach społecznościowych
Politycy docenili nowe drogi komunikowania się z wyborcami. Jak wykazują badania prowadzone w sieci, współczesna polityka już nie może bez nich istnieć.
Nie tylko młodzi ludzie korzystają z Naszej Klasy czy Facebooka, ten ostatni ma już pół miliarda użytkowników na całym świecie. Parlament Europejski zaplanował szkolenia z zakresu wykorzystania mediów społecznościowych w komunikacji z obywatelami Unii Europejskiej. Prowadzone są także warsztaty z tego tematu.
Prawie 60% europosłów z całej Unii korzysta z któregoś z mediów społecznościowych, większość traktuje je jako narzędzia bezpośredniej komunikacji z wyborcami. Informują w ten sposób o swoich poczynaniach w Parlamencie Europejskim. Podwoiła się ich liczba na Facebooku, rośnie świadomość znaczenia alternatywnych form komunikacji. Unijnym instytucjom już nie można zarzucić działań w oderwaniu od życia zwykłych ludzi.
Posłowie przyznają, że o niektórych wydarzeniach szybciej dowiedzieli się z mediów społecznościowych, dopiero później informacje pojawiły się w tradycyjnych. Widzą w nich sposób na zmniejszenie wydatków na promocje, znacznie taniej i efektowniej jest przekazywać informacje przez swój profil i linki. Dobrym przykładem zilustrowania tej tezy jest internetowa kampania Baracka Obamy.
Do komunikacji z wyborcami za pomocą Facebooka przyznaje się 69% ankietowanych, wzrosła popularność Twittera, eurodeputowani wykazali za to mniejszą cierpliwość w prowadzeniu blogów.
Wymaga to większej konsekwencji i poświęcenia czasu, z drugiej strony w pisanie postów angażowano w swoim czasie całe sztaby wyborcze, potem gorączka osłabła. Następny wysyp blogów nastąpi przypuszczalnie w 2014 r.
Rośnie zainteresowanie wiadomościami dostarczanymi za pomocą Internetu, posłowie szukają informacji na temat zagadnień dyskutowanych podczas obrad Parlamentu, eksperckich podsumowań interesujących tematów (także w Wikipedii), procesów tworzenia, kształtowania i przekształcania prawa.
Aż 89% eurodeputowanych zagląda na strony organizacji i podmiotów zajmujących się i interesujących procesem legislacyjnym oraz poświęcone konkretnym zagadnieniom dyskutowanym na forum parlamentarnym.
Z polskich eurodeputowanych oficjalny blog polityczny prowadzi na przykład Janusz Wojciechowski. Zajmuje się na nim problemami rolnictwa i znaczeniem sprawy wyrównania dopłat.
Media a polityka
Media w polityce
Dzięki romansowi mediów z polityką mamy informacje o tym, jak działają wybrańcy narodu. Zatem media w polityce są potrzebne. Po co? Najczęściej jako słynna czwarta władza, swoisty obserwator, który patrzy władzy oficjalnej na ręce i kontroluje każdy jej ruch. Wszystkiego tego, dokonuje w trosce o dobro obywateli, którzy przecież nie mogą osobiście sprawdzić jak sprawują się politycy. Niestety, to byłaby wersja idealistyczna. W rzeczywistości to nie jest, aż takie proste. Media maja funkcję kontrolną, ale też mają swoich faworytów i bliższe sobie partie. Są też sprawy, do których podchodzą mniej lub bardziej poważnie, zależnie od polityki redakcji. Dlatego czytając poranna prasę, dobrze jest pomyśleć, co właśnie czytamy i czy aby na pewno nie będziemy potem, informacji tam znalezionych pozorować na obiektywne? Wiadomo, że pełny obiektywizm nie jest możliwy, bo sami też nie jesteśmy pozbawieni opinii i przekonań politycznych. Zanim jednak zaczniemy takie wieści z jednej gazety powtarzać, rzućmy okiem, co na ten temat pisze konkurencja, może to wcale nie jest takie proste.
Politycy w mediach
O mediach publicznych i ich uwikłaniu w politykę napisano już wiele książek. Pewnie można by jeszcze pisać, a najpewniej tematu i tak się nie wyczerpie. Funkcjonowanie mediów publicznych niestety ma w swym założeniu zaangażowanie polityków. Niestety dla tych mediów, to wcale nie jest nic dobrego. W praktyce oznacza zmianę szefostwa i innych ważnych postaci, szczególnie dobitnie wyrażających swoją opinię, przy jednoczesnej zmianie opcji rządzącej. Cóż, tak częste zmiany kierownictwa i polityki firmy, żadnego przedsiębiorstwa nie doprowadziłyby do wymarzonego sukcesu. Prawdopodobnie to jeden z głównych powodów takiego kształtu mediów publicznych, z jakim mamy obecnie od czynienia. Sytuacja nigdy nie była idealna, ale teraz one już nie funkcjonują, po prostu trwają, by nie upaść. Dodatkowo sprawę komplikuje sposób ich finansowania, trochę z budżetu, w którym nigdy nie ma za dużo, nieco z abonamentu i w końcu ciut z reklamy. Przy wymaganiach jakie stawia przed tymi mediami misja, konkurencja z prywatnymi stacjami radiowymi i telewizyjnymi jest praktycznie nie do wygrania.
