Marzec 4, 2011

Europosłowie w mediach społecznościowych

Autor beata

Europosłowie w mediach społecznościowych

 

Politycy docenili nowe drogi komunikowania się z wyborcami. Jak wykazują badania prowadzone w sieci, współczesna polityka już nie może bez nich istnieć.

Nie tylko młodzi ludzie korzystają z Naszej Klasy czy Facebooka, ten ostatni ma już pół miliarda użytkowników na całym świecie. Parlament Europejski zaplanował szkolenia z zakresu wykorzystania mediów społecznościowych w komunikacji z obywatelami Unii Europejskiej. Prowadzone są także warsztaty z tego tematu.

Prawie 60% europosłów z całej Unii korzysta z któregoś z mediów społecznościowych, większość traktuje je jako narzędzia bezpośredniej komunikacji z wyborcami. Informują w ten sposób o swoich poczynaniach w Parlamencie Europejskim. Podwoiła się ich liczba na Facebooku, rośnie świadomość znaczenia alternatywnych form komunikacji. Unijnym instytucjom już nie można zarzucić działań w oderwaniu od życia zwykłych ludzi.

Posłowie przyznają, że o niektórych wydarzeniach szybciej dowiedzieli się z mediów społecznościowych, dopiero później informacje pojawiły się w tradycyjnych. Widzą w nich sposób na zmniejszenie wydatków na promocje, znacznie taniej i efektowniej jest przekazywać informacje przez swój profil i linki. Dobrym przykładem zilustrowania tej tezy jest internetowa kampania Baracka Obamy.

Do komunikacji z wyborcami za pomocą Facebooka przyznaje się 69% ankietowanych, wzrosła popularność Twittera, eurodeputowani wykazali za to mniejszą cierpliwość w prowadzeniu blogów.

Wymaga to większej konsekwencji i poświęcenia czasu, z drugiej strony w pisanie postów angażowano w swoim czasie całe sztaby wyborcze, potem gorączka osłabła. Następny wysyp blogów nastąpi przypuszczalnie w 2014 r.

Rośnie zainteresowanie wiadomościami dostarczanymi za pomocą Internetu, posłowie szukają informacji na temat zagadnień dyskutowanych podczas obrad Parlamentu, eksperckich podsumowań interesujących tematów (także w Wikipedii), procesów tworzenia, kształtowania i przekształcania prawa.

Aż 89% eurodeputowanych zagląda na strony organizacji i podmiotów zajmujących się i interesujących procesem legislacyjnym oraz poświęcone konkretnym zagadnieniom dyskutowanym na forum parlamentarnym.

Z polskich eurodeputowanych oficjalny blog polityczny prowadzi na przykład Janusz Wojciechowski. Zajmuje się na nim problemami rolnictwa i znaczeniem sprawy wyrównania dopłat.

Styczeń 19, 2010

Powyborcze działania

Autor admin
Kategoria:
polityka
wybory

Czasami w kraju są do załatwienia sprawy naprawdę trudne do przeprowadzanie, jak ot choćby ostatnia podwyżka podatków. Dla polityków to właściwie jest żadne reklama. Lepiej, że potencjalni wyborcy nie zapamiętali na dłużej, że pan Kowalski, to jest właśnie ten człowiek, który utrudnił nam życie i podniósł podatki. Oczywistością jest bowiem, że na rzeczonego pana Kowalskiego nikt nie zechce zagłosować następnym razem i to abstrahując od tego, jak bardzo jest on skuteczny i czy sytuacja wymagała tak drastycznych ruchów. Co może zrobić polityk, który staje pomiędzy wyborem trudnej decyzji, a przypodobaniem się potencjalnym wyborcom. Teoretycznie niewiele, praktycznie jego doradcy najprawdopodobniej zaproponują mu podrzucenie mediom czegoś znacznie prostszego i bardziej widowiskowego niż zawiłości polityczne. Dzięki temu, prawdopodobnie uda się trudną sprawę przeprowadzić, bez specjalnych ofiar w postaci utraconych głosów. Brzmi znajomo? Zapewne nawet bardzo, pewnie dlatego, że to taktyka polityczna, niemal tak stara, jak sama polityka.

Jak się ostatnio przekonaliśmy, mogą się wydarzyć sytuacje, które są praktycznie nie od ogarnięcia. Wówczas nie tylko naród nie wie, co ze sobą zrobić. Politycy mogą mieć również trudności. Z pewnością mają pewne cechy, które pozwalają im na dobre funkcjonowanie w stresujących sytuacjach i to pod okiem kamer. Niestety, to trochę za mało, wobec naprawdę poważnych problemów, których nie mógłby przewidzieć nawet najczarniejszy scenariusz. Zanim zaczniemy się bacznie przyglądać politykowi, który wylądował w samym sercu sytuacji kryzysowej, zastanówmy się czy sami byśmy sobie poradzili na jego miejscu. Przypomnijmy sobie, że to też człowiek, nawet jeśli nie reprezentuje naszej ulubionej opcji politycznej. Nim pozwolimy sobie surowo ocenić jego potknięcie czy niewłaściwie zinterpretujemy jego zachowanie, pomyślmy, co sami moglibyśmy zrobić. Czy aby na pewno nie zjadłby nas stres? Z zacisza własnego domu na pewno łatwo byłoby wydać negatywną oceną. Zapewne inaczej sytuacja miałaby się w miejscu kryzysu.